Strona internetowa nie jest zbiorem ekranów. Jest systemem informacji

Praca nad nową stroną internetową bardzo często zaczyna się od ekranów.

Co znajdzie się na stronie głównej? Jak powinien wyglądać pierwszy ekran? Ile sekcji potrzebujemy? Gdzie umieścimy ofertę? Jak pokażemy realizacje? Co znajdzie się w menu?
To ważne pytania. Problem zaczyna się wtedy, gdy traktujemy je jako początek projektowania.

Bo zanim zdecydujemy, jak strona ma wyglądać, powinniśmy wiedzieć, jaki obraz firmy ma z niej powstać.

Można zaprojektować bardzo dobry wizualnie homepage, czytelne podstrony usług i efektowną sekcję realizacji, a mimo to stworzyć serwis, który jako całość przedstawia przedsiębiorstwo nieprecyzyjnie, fragmentarycznie albo zbyt wąsko.
Ekrany są tym, co ostatecznie widzimy.
Za nimi powinien jednak istnieć system.

Ekran jest rezultatem architektury, nie jej początkiem

Użytkownik odwiedzający stronę widzi kolejne podstrony, sekcje, nagłówki, zdjęcia, formularze i przyciski. Porusza się pomiędzy nimi i stopniowo buduje sobie obraz firmy.
Nie odbiera jednak każdego elementu w całkowitym oderwaniu od pozostałych.
Jeżeli trafia na usługę, chce wiedzieć, dla kogo jest przeznaczona. Jeżeli ogląda realizację, próbuje połączyć ją z kompetencjami wykonawcy. Jeżeli czyta o doświadczeniu firmy, ocenia, czy znajduje ono potwierdzenie w projektach, opiniach lub sposobie przedstawienia oferty.

Znaczenie jednego elementu często wynika więc z tego, z czym został połączony.

Podobnie działa sam serwis. Strona główna, oferta, realizacje czy sekcja „O nas” nie są niezależnymi ekranami. Są różnymi widokami tej samej organizacji i powinny wspólnie tworzyć możliwie spójny obraz jej działalności.

Użytkownik widzi ekrany. System informacji istnieje pomiędzy nimi.

To właśnie dlatego architektury strony nie warto utożsamiać z menu ani nawet z mapą podstron. Mapa pokazuje, gdzie znajdują się poszczególne części serwisu. Architektura powinna dodatkowo określać, dlaczego one istnieją i jaką rolę pełnią wobec pozostałych informacji.

Strona zaczyna się poza stroną

Firma istnieje wcześniej niż jej witryna.
Ma określone kompetencje, doświadczenie, sposób pracy, klientów, zakres działalności, specjalizacje, ludzi, produkty, realizacje i wiedzę. Rozwiązuje określone problemy i podejmuje decyzje, których często nie widać na pierwszy rzut oka z zewnątrz.
Strona internetowa jest próbą przełożenia tej rzeczywistości na cyfrową reprezentację.
I właśnie tutaj pojawia się pierwsza trudna decyzja.
Nie wszystko może być równie ważne.
Jeżeli każdej informacji nadamy tę samą wagę, nie otrzymamy kompletnego obrazu firmy. Otrzymamy zbiór komunikatów, pomiędzy którymi odbiorca sam będzie musiał ustalić hierarchię.
Dlatego jednym z pierwszych pytań nie powinno być:

„Co chcemy umieścić na stronie?”

Znacznie ciekawsze jest inne:

„Co ktoś powinien właściwie zrozumieć o tej firmie?”

Dopiero później można zdecydować, jakie informacje są potrzebne, które powinny pojawić się wcześniej, co wymaga własnej podstrony, a co powinno pełnić funkcję dowodu lub kontekstu.

Informacja może istnieć, a mimo to pozostawać na marginesie

Podczas analizy publicznej komunikacji jednego z przedsiębiorstw działających w sektorze technologii przemysłowych zwróciliśmy uwagę na ciekawą dysproporcję.
Firma posiadała kompetencje znacznie wykraczające poza dostarczanie konkretnych urządzeń. Jej rzeczywista rola mogła obejmować dobór technologii, opracowanie procesu, automatyzację, uruchomienie rozwiązania, szkolenia czy późniejsze wsparcie.
Tymczasem dominujący obraz cyfrowy był w dużej mierze zbudowany wokół kategorii produktów, marek, modeli i parametrów.
Problem nie polegał na tym, że kompetencji nie było.
Nie polegał nawet na tym, że w internecie nie można było znaleźć żadnych informacji na ich temat.

Problemem było to, jaką pozycję zajmowały w całej reprezentacji przedsiębiorstwa.

Odbiorca, który wiedział już, jakiego urządzenia szuka, mógł otrzymać bardzo dobrą odpowiedź. Znacznie trudniej było natomiast dostrzec firmę jako partnera, do którego warto zwrócić się wcześniej — kiedy dopiero trzeba określić sposób rozwiązania problemu.
To dobry przykład różnicy między obecnością informacji a jej rolą.
Strona nie jest pełnym odwzorowaniem przedsiębiorstwa. Z konieczności jest jego modelem.
A każdy model coś eksponuje, coś upraszcza i czemuś nadaje większe znaczenie.

Hierarchia informacji jest również decyzją biznesową

Hierarchię strony łatwo sprowadzić do technicznych poziomów nagłówków albo kolejności sekcji.
W rzeczywistości jej konsekwencje są znacznie szersze.
Jeżeli jedna kompetencja otrzymuje własną przestrzeń, konkretne wyjaśnienie i powiązane realizacje, a o innej wspominamy pojedynczym zdaniem na końcu podstrony, wysyłamy sygnał, że te dwie rzeczy nie mają dla firmy tej samej wagi.
Jeżeli na pierwszym planie stale pokazujemy produkty, a wiedzę ekspercką pozostawiamy na marginesie, budujemy określony sposób postrzegania przedsiębiorstwa.
Jeżeli mówimy o jakości, doświadczeniu i profesjonalizmie, ale nie tworzymy relacji między tymi deklaracjami a dowodami, pozostają one przede wszystkim deklaracjami.

Architektura nie tylko mówi, gdzie znajduje się informacja. Mówi również, jaką rolę informacja pełni.

Widać to również w znacznie mniejszych serwisach.
Podczas pracy nad stroną Krisbud część potrzebnych informacji już istniała. Nie chodziło więc o mechaniczne zwiększanie liczby treści. Ważniejsze było doprecyzowanie sposobu, w jaki poszczególne części serwisu przedstawiały usługi, obszar działania firmy, realizacje i możliwość kontaktu.
Zmiana pojedynczego komunikatu może być niewielka. Dopiero kiedy podobne decyzje zaczynają działać razem, zmienia się sposób, w jaki odbiorca może odczytać całą firmę.

Najwięcej znaczenia powstaje pomiędzy informacjami

Wyobraźmy sobie prostą informację:

firma wykonuje określoną usługę.
Sama w sobie mówi stosunkowo niewiele.
Znacznie więcej zaczynamy rozumieć, gdy wiemy, jaki problem ta usługa rozwiązuje, dla jakiego klienta jest przeznaczona, na jakim obszarze jest realizowana, jakie kompetencje stoją za jej wykonaniem i czy istnieją projekty potwierdzające takie doświadczenie.
Każdy z tych elementów może znajdować się na innej części witryny.
Ich wartość nie wynika więc wyłącznie z jakości pojedynczego tekstu. Powstaje również z możliwości połączenia ich w logiczną całość.

Znaczenie strony nie jest sumą informacji, które zawiera. Powstaje także z relacji pomiędzy nimi.

Realizacja może być po prostu galerią zdjęć. Może też być dowodem konkretnej kompetencji.
Opis firmy może być historią przedsiębiorstwa. Może również wyjaśniać, skąd wynika jego zdolność do rozwiązania określonego problemu.
FAQ może być dodatkiem na końcu strony. Może też uzupełniać ofertę o pytania, których nie da się naturalnie wyjaśnić w jej głównej części.
Ten sam rodzaj treści może pełnić zupełnie inną funkcję w zależności od miejsca, kontekstu i powiązań.

Podstrona nie powinna być pojemnikiem

Wiele stron powstaje według zestawu nazw, które przez lata stały się niemal automatyczne:
Strona główna. Oferta. O nas. Realizacje. Kontakt.
Same nazwy nie są problemem. Problem pojawia się wtedy, kiedy obecność określonej podstrony uznajemy za wystarczający powód jej istnienia.
„O nas” nie musi być miejscem na kronikę firmy.
„Realizacje” nie muszą być galerią.
„Oferta” nie musi być listą usług.
A strona główna nie musi być skrótem wszystkiego, co znajduje się w serwisie.
Każdy z tych elementów może pełnić określoną funkcję w większym systemie informacji.
Realizacje mogą potwierdzać kompetencje. Informacje o firmie mogą budować kontekst i zaufanie. Oferta może łączyć problemy odbiorcy ze sposobem ich rozwiązania. Strona główna może porządkować całość i pomagać zrozumieć, z jaką firmą mamy do czynienia, zanim użytkownik zdecyduje, dokąd przejść dalej.

Dobra architektura nie pyta tylko, jaka podstrona jest potrzebna. Pyta, jaką funkcję informacyjną ma ona pełnić w całym systemie.

Dopiero odpowiedź na to pytanie nadaje sens decyzjom o strukturze, treści i interfejsie.

Ten sam system informacji ma dziś więcej niż jednego odbiorcę

Przez wiele lat stronę projektowaliśmy przede wszystkim jako przestrzeń kontaktu człowieka z firmą. Później coraz większe znaczenie zyskał sposób, w jaki serwis jest odnajdywany i analizowany przez wyszukiwarki.
Dziś dochodzi kolejny kontekst: systemy AI mogą wykorzystywać informacje znajdujące się w sieci do konstruowania odpowiedzi, porównywania możliwości i przedstawiania użytkownikowi określonych podmiotów.
Nie oznacza to jednak, że powinniśmy tworzyć osobną wersję rzeczywistości dla człowieka, osobną dla Google i jeszcze inną dla AI.
Wręcz przeciwnie.
Jeżeli firma jest jasno przedstawiona, tematy mają logiczną hierarchię, a kompetencje, usługi i dowody pozostają w zrozumiałych relacjach, korzystają z tego różni odbiorcy tej samej informacji.
Człowiek szybciej orientuje się, czy znalazł właściwą firmę.
Wyszukiwarka otrzymuje bardziej uporządkowaną witrynę i relacje między jej stronami.
System AI ma do dyspozycji cyfrową reprezentację, w której mniej rzeczy pozostaje wyłącznie domysłem.
Nie oznacza to gwarancji określonej interpretacji czy rekomendacji. Systemy zewnętrzne działają według własnych mechanizmów i wykorzystują znacznie więcej informacji niż pojedyncza witryna.
Ale brak jednoznaczności po naszej stronie na pewno nie pomaga.

Maszynowa interpretacja nie wymaga alternatywnej wersji firmy. Wymaga możliwie jednoznacznego przedstawienia tej samej rzeczywistości.

Dobra architektura powinna wytrzymać rozwój firmy

Strona internetowa nie powstaje w próżni i rzadko pozostaje niezmienna.
Pojawia się nowa usługa. Firma otwiera kolejną lokalizację. Dochodzi nowy segment klientów. Powstaje ważna realizacja. Zespół zdobywa kompetencję, której wcześniej nie było. Firma zaczyna publikować własną wiedzę.
Jeżeli każdy nowy element trzeba dopisywać w przypadkowym miejscu, rozszerzać menu albo wciskać do istniejącej sekcji tylko dlatego, że „gdzieś musi się znaleźć”, bardzo szybko zaczynamy tracić spójność.
System powinien pozwalać nowym informacjom znaleźć właściwe miejsce bez konieczności za każdym razem projektowania całej logiki od początku.
Dlatego dobra architektura nie jest jedynie sposobem uporządkowania tego, co firma ma dzisiaj.

Jest również przygotowaniem przestrzeni na to, czym firma może stać się jutro.

Można to rozpoznać po prostym zjawisku: kiedy organizacja się rozwija, jej cyfrowa obecność również może się rozwijać, nie tracąc wcześniejszego znaczenia.

Ekrany są tym, co widzimy

Nie oznacza to, że wygląd strony traci znaczenie.

Design nadal decyduje o pierwszym wrażeniu, czytelności, tempie odbioru, sposobie prowadzenia uwagi i jakości doświadczenia.
Ale design pokazuje coś, co powinno zostać ustalone wcześniej.
Jeżeli nie wiemy, które informacje są najważniejsze, żaden layout nie rozwiąże tego problemu.
Jeżeli nie określiliśmy relacji pomiędzy ofertą a kompetencjami, piękna prezentacja nie stworzy tej relacji za nas.
Jeżeli cyfrowy obraz firmy jest węższy od jej rzeczywistej wartości, kolejna warstwa wizualna może uczynić ten obraz bardziej atrakcyjnym — ale nadal pozostawi go zbyt wąskim.
Dlatego strona internetowa nie powinna zaczynać się od zbioru ekranów.
Powinna zaczynać się od zrozumienia informacji, które mają stworzyć obraz przedsiębiorstwa, ich znaczenia, hierarchii i wzajemnych relacji.
Dopiero później ten system otrzymuje swoją widzialną formę.
Ekrany są tym, co widzimy. Architektura jest tym, co sprawia, że razem coś znaczą.

Powiązanie materiały

1. Podejście QIE Sites
Jak rozumiemy architekturę cyfrowej obecności przedsiębiorstwa.
→ Zobacz podejście

2. Nie tylko czytelne. Interpretowalne. Co zmienia się, gdy stronę zaczynają „czytać” systemy AI
Dlaczego samo udostępnienie informacji przestaje wystarczać, gdy znaczenie nabiera również sposób jej interpretacji.
→ Zobacz realizację

3. Krisbud — case study
Przykład sytuacji, w której uporządkowanie informacji pomogło lepiej przedstawić rzeczywisty zakres działalności firmy.
→ Zobacz realizację

ŹRÓDŁA

Rosenfeld, Morville — Information Architecture for the World Wide Web: Organization Systems
Klasyczne ujęcie architektury informacji, organizacji treści oraz relacji pomiędzy elementami systemu.
Zobacz źródło →
Nielsen Norman Group — Information Architecture vs. Sitemaps
Materiał rozróżniający architekturę informacji od samej mapy witryny i pokazujący sitemapę jako reprezentację większej struktury.
Zobacz źródło →
Google Search Central — SEO Starter Guide
Dokumentacja Google dotycząca m.in. logicznej organizacji witryny, relacji między stronami i znaczenia linków dla użytkowników oraz wyszukiwarki.
Zobacz źródło →

Paweł Kalita

Redaktor naczelny · QIE Sites Magazine